|
|
|||
|
|
CARPE DIEM! Wróciła. Sama. Z dalekiej podróży po krętych ścieżkach swojej świadomości. Inna. Lepsza? Jej na pewno jest teraz lepiej. Związek z nim powiedział jej, że nie ma ludzi bez wad. Potrzebowała czasu na oswojenie się z tą prawdą. Gorycz łez osłodził czas; A życie przynosząc nowe doświadczenia umniejszyło w jej oczach cierpienia sprzed lat. Nauczona pokory, pogodzona z wadami świata i ludzi usiłuje pogodzić się ze sobą. Bo czasem nie trzeba rozumieć podjętych przez siebie decyzji; wystarczy przyjąć fakt, że były. Każde cierpienie umacnia przyszłych nas. Każda tragedia kształtuje charaktery. Każdy smutek uczy radzić sobie z następnymi. Umocniona zastanawia się czy istnieje Bóg i jak odróżnić dobro od zła?. Bo tyle miejsc jest do zwiedzenia, Tylu ludzi do poznania, że szkoda tracić czas na łzy, na związki bez przyszłości, na „dopasowywanie się”, na wybaczanie, zapominanie... Życie wciąż płynie zabierając kolejne godziny, z których każda następna może być piękniejsza! bliskość na odległość 2007-04-15 01:40:18 skomentuj (1) może jednak?... może to jednak jest film? albo telenowela? albo po prostu przeznaczenie i prawdziwa miłoć... bliskość na odległość 2005-05-01 15:56:33 skomentuj (10) koniec tak pięknie skończyłoby się, gdyby życie było filmem, albo telenowelą. ale nie jest. rozstali się i już nigdy nie będą razem. może to przez odległość. może przez zbyt odmienne podejście do życia i niektórych spraw. co z nim, nie wiadomo. może zaczął się spotykać z wokalistką ze swojego zespołu, może jest mu dobrze, może będzie szczęśliwy i zaraz o wszystkim zapomni. ona się zmieniła. on ją zmienił. już nie jest romantyczną optymistką. racjonalnie podchodzi do życia i stara się być szczęśliwa. już nie stara się bezinteresownie uszczęśliwiać innych ludzi. stara się uszczęśliwić siebie. lada dzień zakocha się i zapomni. taką właśnie ma nadzieję. bo życie jest zbyt krótkie, żeby dopasowywać się, czekać, i liczyć na to, że jakoś to będzie. życie jest po to żeby być szczęśliwym i zakochiwać się na każdym kroku, tańczyć do utraty tchu i robić to, na co ma się ochotę. bliskość na odległość 2005-04-24 17:03:29 skomentuj (3) bez nadziei, ze szczęściem Czekał na nią pod szkołą. Nie spodziewała się tego; dawno temu przestała już o tym wogóle marzyć. Wpadła w jego ramiona i w tej jednej chwili cały świat przestał istnieć; nie było już szkoły, klasówek, nauki, zbliżającej się matury. Nie było jej i jego. Byli oni. Wreszcie razem. Zabrał jej plecak, wziął ją za rękę i pociągnął w stronę parku. Był tu zaledwie trzeci raz w życiu, ale bez problemu trafił na "ich" ławkę. Znów było jak kiedyś. Sami, we dwoje, cieszyli się sobą. Trzymajac się za rękę siedzieli za zamarzniętej ławce. Było im ciepło. Jej oczy ze szczęścia błyszczały jak gwiazdy w bezchmurną, czarną noc. Już nie musi dłużej czekać.. ...Zadzwonił budzik każąc jej powitać kolejny dzień... bliskość na odległość 2005-02-10 15:30:53 skomentuj (6) na dobre i na złe? Dlaczego tak łatwo jest nienawidzić? Dlaczego tak cholernie łatwo jest się na kimś zawieść? Dlaczego ludzie wiedząc i znając nas, wciąż nas ranią? Nieumyślnie? Dlaczego łzy, strach czy prośby czasem nic nie znaczą?, dlaczego wydają się być głuche?, niewypowiedziane, niewypłakane? Dlaczego niektórzy mogą zasnąć, gdy ktoś obok płacze i potrzebuje zwykłego pocieszenia? Dlaczego ludzie mogą spać, gdy innym wali się świat? Dlaczego ludzie pełni miłości, dobroci, chęci, tak często cierpią?, dlaczego tak rzadko ktoś ich docenia a potem o tym zapomina? Czy na tym właśnie polega życie? Na tym polega dorosłe życie? Na tym, by nauczyć się żyć samemu będąc z kimś? Na tym by cierpieć w samotności i tulić twarz w poduszkę wyobrażając sobie ciało osoby, która jest tuż obok? Czy przytulenie kochanej osoby, która tego potrzebuje i wciąż za tym tęskni jest takie odrażające?, ciężkie?, trudne? „być na dobre i na złe” – to nie znaczy odwracać się plecami gdy nie jest się w nastroju. To oznacza być zawsze blisko, twarzą w twarz, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Zawsze. (...) Po raz kolejny odkręciła szklaną butelkę wypełnioną szklistym, bezbarwnym alkoholowym płynem, by sączyć z niej siłę na to, by zasnąć... bliskość na odległość 2005-01-22 02:39:12 skomentuj (5) mordując księcia na białym koniu Zawsze myślała, ze jest dobra. Po prostu dobra. Że zasługuje na to, co najlepsze. Bo była wyrozumiała dla wszystkich i dla wszystkiego, poza sobą. Tolerowała ludzkie zachowania, nawet te najdziwniejsze. Przeczuwała, gdy miało stać sie coś złego; wiedziała od razu gdy komuś było źle, potrafiła pocieszyć. Łagodziła nerwowe i napięte sytuacje, kłótnie. Jej samej rzadko zdarzało się być z kimś w konflikcie. Zawsze twierdziła, że umiera się w byle jakim momencie zycia, że nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, i dlatego najlepiej jest jak najczęściej mówić bliskim co się do nich czuje, a nigdy nie rozstawać się w złości, nawet na chwilę. Nie była jednak aniołem i jak kazdy miała swoje wady: potrzeba bliskości i zainteresowania ze strony bliskich, poczucie miłości - to rujnowało jej życie, bo nikt nie umiał jej tego dać. Zazdrość i chora wyobraźnia, która nie dawała jej spędzić nocy bez koszmarnych snów, były cechami, których bezskutecznie usiłowała się pozbyć. (...) Nikt nie jest ideałem. Nikomu szczęście nie jest zwyczajnie "pisane". Nikt nigdy nie bedzie bezgranicznie szczęsliwy... bliskość na odległość 2004-12-11 16:30:13 skomentuj (7) każda gwiazda ma swoją galaktykę "Chyba ludzie bardziej samotni, ludzie, którzy mają w swoim sercu bardzo mało ważnych dla siebie osób, ludzie, którzy czesto czuja się samotni i mają ku temu powody, często wymagają od swoich bliskich dużo więcej, niż tamci mogą lub chcą im dać. Ci osamotnieni potrzebują tyle samo troski, miłości i towarzyskich spotkań, co inni ludzie. Ale nie mają od kogo tego dostać w wystarczającej i zaspokajającej ilości. Ci ludzie często są zazdrośni o swoich najbliższych; zazdrośni dużo bardziej nić powinni. I często złoszczą się, że choć ktoś ich kocha, nie zawsze daje im mozliwość totalnego spełnienia. I często płaczą. Zbyt często, bo po pewnym czasie łzy te są postrzgane jako szantaż, jako chęć do kłótni; a potem tracą swoją wartość..." Czy próbowała w ten sposób się usprawiedliwić? Usprawiedliwić swoje czasem koszmarne zachowanie? Możliwe. Ale nie myślała tak. Czułą się źle i czesto nie radziła z tym sobie. Puszczały jej nerwy, a łzy same wydostawały się na zewnątrz... Czuła się chyba zwyczajnie samotna. Bo była bardziej samotna niż ludzie wokół niej. Choć to naprawdę nie była jej zasługa. Niestety. bliskość na odległość 2004-11-05 12:08:25 skomentuj (8)
|
|
jak ogłuszony w
locie ptak opadam z sił tak kona mój bóg konam ja słaba nieboska staję w locie coś burzy mój świat ja. nie porównam jej do upragnionej plaży, bo przypływ ją może pochłonąć... ani do słońca, bo choć gorące, to znika co noc... nie będzie w moich oczach gwiazdą, która świeci często nieobecna. ani myślą - błahą? nie będzie światem co lega w gruzach... do Ciebie moja miłość ja.
Archiwum: 2007 kwiecień 2005 maj kwiecień luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad
Linki: intrygujące miejsca - blueberry - zadumana - forgotten-angel - marteczka - BoKocham
|