mordując księcia na białym koniu



Zawsze myślała, ze jest dobra.
Po prostu dobra.
Że zasługuje na to, co najlepsze.
Bo była wyrozumiała dla wszystkich i dla wszystkiego, poza sobą.
Tolerowała ludzkie zachowania, nawet te najdziwniejsze.
Przeczuwała, gdy miało stać sie coś złego; wiedziała od razu gdy komuś było źle, potrafiła pocieszyć.
Łagodziła nerwowe i napięte sytuacje, kłótnie.
Jej samej rzadko zdarzało się być z kimś w konflikcie.
Zawsze twierdziła, że umiera się w byle jakim momencie zycia, że nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, i dlatego najlepiej jest jak najczęściej mówić bliskim co się do nich czuje, a nigdy nie rozstawać się w złości, nawet na chwilę.
Nie była jednak aniołem i jak kazdy miała swoje wady: potrzeba bliskości i zainteresowania ze strony bliskich, poczucie miłości - to rujnowało jej życie, bo nikt nie umiał jej tego dać.
Zazdrość i chora wyobraźnia, która nie dawała jej spędzić nocy bez koszmarnych snów, były cechami, których bezskutecznie usiłowała się pozbyć.
(...)
Nikt nie jest ideałem.
Nikomu szczęście nie jest zwyczajnie "pisane".
Nikt nigdy nie bedzie bezgranicznie szczęsliwy...


bliskość na odległość 2004-12-11 16:30:13
skomentuj (7)

 

 

 

 

 


analiza uczuć...- przekrój myśli.

Księga Gości




blog.pl

 

Wykonała Madi

dla kasieńki